Przywiązany do drzewa, zagłodzony prawie na śmierć. Uratowany pies dostał na imię Covi

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
W opolskiej lecznicy weterynaryjnej o życie walczy młody czarny piesek z Prudnika. Ktoś przywiązał go do drzewa nad rzeką i porzucił.

Pieska znalazł w sobotę wieczorem przypadkowy mieszkaniec Prudnika, który wyszedł wyprowadzić swojego psa. Mały czarny piesek był przywiązany do drzewa nad rzeką, w ustronnym miejscu, koło wiaduktu kolejowego. Wyczuł go pies spacerowicza i zwrócił uwagę swojemu panu.

Zwierzak prawdopodobnie był tam przywiązany kilka dni. Mężczyzna chciał sam odwieźć psa do schroniska dla zwierząt, ale się nie dodzwonił. Od policji dostał więc kontakt telefoniczny do dyżurnego z gminnego centrum reagowania kryzysowego.

- Ten pan ma już dużego psa i mieszka w bloku. Nie mógł wziąć na noc znalezionego psiaka. Ja mam w domu kota, ale jak zobaczyłem w jakim stanie jest ten pies, to zatrzymałem go u siebie – opowiada Mirosław Banaś, szef Gminnego Centrum Reagowania w Prudniku. – Przygotowałem mu ciepłe miejsce do spania. O mało miski nie zjadł razem z jedzeniem, a przez noc wypił z litr wody. Rano nawet nie chciał wychodzić.

W niedzielę pieska przejęli przedstawiciele Towarzystwa Opieki and Zwierzętami w Opolu. Choć wygląda strasznie, ma tylko około roku. Trafił do lecznicy weterynaryjnej, jest cały czas pod kroplówką. Dostał tez nowe imię – Covi.

- Ten pies jest w stanie skrajnego zagłodzenia, wycieńczenia i odwodnienia – mówi Magdalena Urbanek z TOZ w Opolu. – Ciało ma pokryte ranami, brakuje mu tkanki mięśniowej i tłuszczowej. Nie jest w stanie chodzić, ma przykurcze mięśni. To wskazuje na długotrwałe zaniedbanie. Wierzymy, że wyjdzie z tego.

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami szykuje zawiadomienie na policję. Będzie się domagać ustalenia, ścigania i postawienia przed sądem oprawcy psa. Samo zaapelowało też w internecie o kontakt i przekazywanie informacji przez osoby, które rozpoznają pieska. Anonimowość jest zagwarantowana.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Materiał oryginalny: Przywiązany do drzewa, zagłodzony prawie na śmierć. Uratowany pies dostał na imię Covi - Nowa Trybuna Opolska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie